 |
Wyprawa wspinaczkowa na największą górę Uralu - Narodnaja (Syberia).

,,(...) Po kilku godzinach przedzierania się wyszliśmy na nie
porośniętą polankę. Zaczęło się ściemniać, chmury kotłowały się nad
górami, które otaczały nas z trzech stron. Rozłożyliśmy namiot na
odsłoniętym wzniesieniu, aby wiatr mógł rozwiewać komary, których
tutaj i tak było całkiem niedużo. Nie minęła godzina jak zerwał się
wiatr, zaczęło padać i grzmieć. Wiatr był tak duży, że nasz namiot
kładł się dosłownie na nas. Całości scenerii dopełniały błyskawice,
które rozjaśniały, co chwilę mrok, a po nich rozlegał się grzmot. Z
braku zajęcia zaczęliśmy odmierzać czas dzielący błysk od grzmotu. W
pewnym momencie nie zdążyłem nawet zacząć liczyć, błysk zlał się z
grzmotem, który rozległ się gdzieś niedaleko nad nami. Jak na
komendę przywarliśmy do ziemi. Po pewnym czasie uspokoiło się i
mogliśmy spokojnie zasnąć."
ks. Szymon Klimaszewski ( 08.07.1998) |
|